O sobie:
Z Jacqueline było jeszcze gorzej, bo do niej należy rekord, który bardzo podbudował moje męskie ego: pewnego razu miała ze mną dwanaście orgazmów. Pod rząd. Mogła mieć ich więcej, ale nie wytrzymałem i w końcu miałem też swój. Gdybym na nią poczekał, doszłaby co najmniej do dwudziestu. Zwykle miała od ośmiu do dziesięciu orgazmów i tamtego rekordu nigdy nie pobiła. Cieszyliśmy się seksem, bo byliśmy szczęśliwi. Nie chodziło przecież o bicie rekordów. To nie miały być zawody, tylko zabawa. Taki fajny sport, który pozwala zachować młodość i kondycję. Zawsze powtarzam: Don’t compete. Play.
|